Podróżnicze ABC Kamila Oleksiaka – wywiad z Anglistą w Podróży

„Poprzez podróże uczymy się nie tylko komunikowania się, rozwiązywania problemów, lecz też tolerancji dla innych kultur, narodów, religii i mniejszości” – opowiada Kamil Oleksiak, nauczyciel języka angielskiego w naszej szkole. Znany jest z pasji do podróżowania, o której opowiada na swoim blogu ,,Anglista w Podróży”.

Wielkimi krokami zbliżają się ferie zimowe. Te dwa tygodnie to idealny czas, aby porzucić codzienność, spakować swój plecak i wyruszyć w świat. Wybiera się Pan gdzieś na ferie?

Tak, zamierzam odwiedzić Kazachstan i najprawdopodobniej Kirgistan.

Co chce Pan tam zobaczyć, co szczególnie przyciąga Pana do tego miejsca?

Po pierwsze, zawsze staram się odwiedzać nowe miejsca. Kolejne argumenty są takie, że chcę zobaczyć prawdziwą zimę – i udało mi się znaleźć tanie loty. A to, co uda mi się tam przeżyć, wyjdzie jak zawsze – na spontanie. Wszystko jeszcze może się zmienić, bo w Kazachstanie panują bardzo zróżnicowane temperatury, a od pogody będzie zależało, jak szybko będę się przemieszczać.

Plany na ferie u wielu osób wyglądają co roku tak samo – wyjazd w góry, całe dnie spędzone na stoku. Jednak ferie niekoniecznie muszą tak wyglądać. Jakie miejsca w Polsce warto odwiedzić właśnie w tym czasie?

To trudne pytanie, bo unikam podróży po Polsce, jak tylko się da. Jeśli miałbym coś polecać na ferie, to na pewno warto wybrać się w Sudety. Są one niedaleko i można tam doświadczyć mrozu i śniegu.

Chcielibyśmy zapytać Pana o parę ogólnych rad dotyczących podróżowania. Załóżmy, że ktoś nie czuje się na siłach, aby porozumieć się za granicą albo jest w miejscu, gdzie nikt nie mówi po angielsku. Co wtedy zrobić?

W takiej sytuacji można sobie przygotować zwroty w miejscowym języku – czyli jak na przykład jedziemy do Wietnamu, to możemy sobie przygotować stronę zapisaną najbardziej przydatnymi zwrotami po wietnamsku. Druga rzecz jest taka, że możemy na miejscu kupić kartę i korzystać z Tłumacza Google, który z językami europejskimi radzi sobie naprawdę nieźle. Oczywiście, w języku np. chińskim nie będzie już tak dobrze. Jednak przy umiejętnym korzystaniu z niego naprawdę nie ma większych problemów. Podsumowując, brak znajomości języka nie jest argumentem, by nie podróżować.

Wspomniał Pan o Chinach. W ostatnich tygodniach spływają do nas informacje o zagrożeniu ze strony nowego typu koronawirusa (2019 –nCov), który rozprzestrzenia się właśnie z Chin. Czy jest to powód, aby zrezygnować w tym roku z podróży?

Jeśli chodzi o samą podróż do Chin to tak, jest to powód by tam nie jechać – z tego względu, że wzmożone kontrole na lotnisku i na ulicach nie są przyjemne i powodują dużo stresu. Natomiast wszędzie indziej nie ma takiej potrzeby. Nawet w krajach, w których pojawiły się przypadki, to skala tego zjawiska jest na tyle mała, że nie należy porzucać planów o jechaniu tam.

Jednak nie wszyscy mogą gdzieś wyjechać. Czy ferie w domu muszą być nudne?

Jeżeli ktoś z różnych powodów nigdzie nie wyjeżdża, może mieć ,,podróżowanie w domu”. Mam na myśli tutaj zapraszanie podróżników albo nocowanie ich u siebie w domu. Polecam zainteresować się takimi spotkaniami, na których inni podróżnicy opowiedzą o swoich doświadczeniach, dzięki czemu podróż odbędzie się w naszej wyobraźni. Takie historie zmobilizują nas, abyśmy sami się gdzieś udali.

Skąd u Pana ten zapał i chęć do podróżowania? To ciekawość świata, a może żądza przygód?

Powodów jest wiele – na pewno chęć zobaczenia tego, o czym jedynie słyszało się na lekcjach w szkole, ale też próba zweryfikowania obrazu na temat jakiegoś kraju lub miejsca, który jest nam narzucany przez telewizje i inne media. Poprzez podróże zaspokajam swoją potrzebę do doświadczenia czegoś nowego – jak ekstremalne temperatury, zorza polarna, czy wulkany i wszystkie te piękne miejsca, których w Polsce nie ma. Kolejnym argumentem jest to, że poprzez podróże uczymy się nie tylko komunikacji, rozwiązywania problemów, lecz też tolerancji dla innych kultur, narodów, religii i mniejszości.

Współczesny świat jest pełen chaosu i niebezpieczeństw. Jak zachowałby się Pan w sytuacji, gdyby miał Pan możliwość odwiedzić miejsce, z którego mógłby Pan już nie wrócić?

Odkąd przeżyłem w Johannesburgu (RPA) sytuację, gdzie po dwóch godzinach moje życie było zagrożone – rzucił się na mnie mężczyzna z nożem – uświadomiłem sobie, jak ważne jest bezpieczeństwo w podróży. Dlatego raczej będę unikał ponownego odwiedzania miejsc tak niebezpiecznych, nawet jakby ktoś mi za to zapłacił…

Zapewne ma Pan wiele wspomnień ze swoich podróży, lecz czy jest jakieś szczególnie miłe?

Takich miejsc jest bardzo dużo – tak naprawdę dziesiątki. Ciężko by mi było wybrać jedno, naprawdę. Na pewno takim miejscem jest Morze Martwe w Izraelu czy w Jordanii. Byłem akurat w Izraelu – ze względu na unikatowość tego miejsca – można się położyć na wodzie i człowiek nie utonie. Myślę, że drugim takim miejscem mógłby być Hongkong – ze względu na ilość wieżowców, drapaczy chmur, które ja strasznie uwielbiam oglądać. Trzecim takim miejscem byłaby Malezja. Czułem się tam jak w domu – komfortowo. Nie miałem problemu z komunikacją z ludźmi, którzy są tam przemili, tolerancyjni. Jest to rozwinięty kraj, a pod kątem zróżnicowania – ciekawy, zupełnie odmienny kulturowo, bezpieczny i jednocześnie dość tani. Dodatkowo, uważam, że jest to kraj, o którym Polacy nie wiedzą właściwie nic.

Podróże to też spotkania z zupełnie innymi ludźmi, kuchnią i kulturą. Jak podróżowanie wpłynęło na pańskie życie?

Myślę, że przede wszystkim stałem się dużo bardziej tolerancyjny niż jeszcze pięć czy sześć lat temu, zanim zacząłem podróżować. Miałem takie samo zdanie na temat innych religii czy narodowości, jakie jest pokazywane w telewizji. Stałem się też bardzo tolerancyjny wobec ludzi, którzy wyznają islam. Udało mi się pokonać ten stereotyp, że kraje islamskie, poza tymi dotkniętymi wojną, są niebezpieczne – tak jak ludziom się wydaje. Kraje islamskie, typu Maroko, Egipt czy też Malezja, są krajami naprawdę bardzo bezpiecznymi do podróżowania, czasami nawet bezpieczniejszymi niż własny kraj, w którym żyjemy.

Rozumiem, że chce Pan przekazać nam, że nie warto wierzyć we wszystko, co zasłyszymy w telewizji – że podróże mogą zupełnie mogą odmienić nasze spojrzenie na świat.

Jak najbardziej – ja też właśnie odwiedzam takie miejsca, o których Polacy albo nie wiedzą nic, albo też wydźwięk o nich w telewizji jest mocno negatywny. Mam na myśli kraje typu Rosja czy Białoruś – kraje, które nie są lubiane przez Polaków, a w rzeczywistości są fajnymi, ciekawymi krajami, które są urozmaiceniem podróży. Jest to coś zupełnie innego w stosunku do tych, które odbywamy na zachód czy południe Europy.

Zanim spakujemy walizkę i wyruszymy odkrywać nowe miejsca, powinniśmy się przygotować. Jakie czynniki bierze Pan pod uwagę, planując swoje kolejne podróże?

Po odwiedzeniu tylu krajów staram się szukać nowych miejsc i nowych wrażeń, także szukam czegoś nieturystycznego i zupełnie odmiennego. Duży wpływ na wybór miejsca, do którego się udaję, ma polityka wizowa danego kraju. Opłaty i trudności związane z procedurami wizowymi odpychają, wystarczy spojrzeć na Turkmenistan, który jest bardzo fajnym i ciekawym krajem, zupełnie nieznanym Polakom. Jednak proces załatwiania wizy i sam wlot jest tak trudny, że póki co się tam nie wybieram. Dużą uwagę przywiązuje też do pogody, bo bardzo niskie temperatury i brak dnia – jak to jest w północnej Norwegii – również zniechęcają. Kolejnym czynnikiem, jaki biorę pod uwagę, jest infrastruktura i łatwość w przemieszczaniu się – takie jak drogi i pociągi. Zauważyłem, że od jakiegoś czasu ważni dla mnie są też ludzie, jakich spotkam w konkretnym miejscu. Wolę odwiedzić Maroko, gdzie spotkane przeze mnie osoby będą się ode mnie zdecydowanie różniły, niż po raz kolejny podróżować do państw Europy Zachodniej.

I na zakończenie – kwestia bardzo ważna. Jak nie przepłacić w podróży?

Przede wszystkim  należy odpowiednio wcześniej zarezerwować lot. Dobry czas to 2-3 miesiące wcześniej – podobnie zresztą z noclegiem, o ile planujemy pobyt w jednym miejscu. Uważam, że o wiele lepiej jest wyjść ze swojej strefy komfortu i nocować w hostelu. Jest to zdecydowanie tańsze i daje okazje do poznania nowych ludzi, z którymi możemy wymienić się opowieściami na temat naszych krajów, i to za pomocą języków obcych. Z takimi osobami potem możemy wspólnie poznawać uroki miejsca, gdzie się akurat znajdujemy. Dla mnie to szczególnie ważne, bo zazwyczaj podróżuje w pojedynkę. Często korzystam również z portalu  Couchsurfing, dzięki któremu mogę zamieszkać u kogoś całkowicie za darmo. Ma to swoje uroki, bo taki „tubylec” często pokaże ci miejsce, do którego samemu w życiu by się nie trafiło, a byłaby to wielka strata.

Wywiad o podróżowaniu przeprowadził Bartosz Bielecki.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.