8 książek do przeczytania w kwarantannie – redakcja Zdzisia poleca

Kwarantanna to doskonały czas na powrót do czytania. Większość z nas nie ma na to czasu w normalnym trybie, ale teraz wymówki straciły rację bytu. Jeśli potrzebujecie jednak dodatkowej motywacji do otwarcia książki lub nie wiecie, za co się zabrać, Zdziś wychodzi naprzeciw Waszym potrzebom. Ośmiu naszych redaktorów napisało o książce, którą poleca na ten czas – mamy tu zarówno reportaże, powieści czy kryminały, więc całkiem szeroką gamę literatury na różne gusta. Oczywiście, obecna sytuacja na świecie nie jest zbyt łaskawa dla małych, lokalnych biznesów – a co jest lepszego niż wizyta w kameralnej księgarni? Wobec tego zachęcamy Was do wspierania ich przez zakupy online. Pod częścią recenzji podlinkowaliśmy księgarnie, gdzie możecie znaleźć dane pozycje – w tym zapewne wszystkim znane „Między Wierszami”, księgarnio-kawiarnię tuż obok naszej szkoły. Wobec tego możecie wykazać się nie tylko oczytaniem i wspieraniem kameralnych biznesów, ale także lokalnym patriotyzmem.

Artykuł w żadnym stopniu nie stanowi płatnej promocji.

„Kwiaty w pudełku” – Karolina Bednarz

Teraz, gdy życie zwolniło, a jedynym tematem na ustach mediów pozostaje epidemia, nie możemy zapomnieć, że na niej problemy naszego świata się nie kończą. W tym okresie monotonii, warto chociaż duchem wyjść z własnych czterech ścian, przenieść się gdzieś daleko i pochylić nad losem innych. Polscy reportażyści i reportażystki zgłębiają trudy życia zarówno na rodzimych wsiach, jak i w najodleglejszych zakątkach świata, przenoszą nas tam, gdzie sami moglibyśmy nie dotrzeć, wysłuchują tych, których byśmy nie usłyszeli. W “Trzynastce” rośli nie tylko nowi Kopernicy, ale i takie osoby, jak Karolina Bednarz — autorka “Kwiatów w pudełku”, reportażu o Japonii opowiedzianego oczami kobiet. Bednarz nie pisze o Japonii, którą odwiedzała Martyna Wojciechowska, postrzeganej przez pryzmat nowoczesnych technologii, egzotyzujących stereotypów i charakterystycznej kultury masowej. Odchodzi od produktu serwowanego zachodnim oczom, by wysłuchać, co chcą powiedzieć Japonki. Prawda, którą przedstawia, bywa brutalna — w kraju, który technologicznie przewyższa całą resztę świata, kobiety traktuje się jak przed kilkoma dekadami. Głos przejmują tu kobiety, które nie są tytułowymi “kwiatami w pudełkach”, nie spełniają standardowego patriarchalnego wzorca Japonki. Nierzadko reprezentują grupy marginalizowane — wśród opisanych pojawiają się chociażby osoby bezdomne czy przedstawicielki mniejszości etnicznych. Autorka obiektywnie przybliża tamtejsze realia, posługując się imponującą bibliografią. Porusza zarówno kwestie typowo japońskie, takie jak gloryfikację pracoholizmu czy modę na bycie kawaii, jak i problemy uniwersalne — chociażby przemoc domową i kulturę gwałtu — które dotykają także nasze społeczeństwo. Nie jest to lektura łatwa, mimo lekkości pióra autorki. Nie tylko otwiera bowiem oczy na prawdziwą Japonię, odstawiając na bok jej romantyzowany na zachodzie wizerunek, ale i sprawia, że sami zaczynamy się zastanawiać, czy opisane sytuacje nie dotyczą także nas, Polaków.

Natalia Nitras

„Czerwone i czarne” – Stendhal

„Czerwone i czarne” nazywa się różnie – dla mnie jest to przede wszystkim świetnie ujęta krytyka post-napoleońskiego społeczeństwa francuskiego, w którym aby być kimś, musiałeś się już nim urodzić. Wraz z upadkiem Napoleona, hierarchia społeczna została zamknięta dla osób urodzonych niżej – rodząc się jako chłop, nie mogłeś osiągnąć nic. Ówczesnej hierarchii przeciwstawiony jest Julian Sorel – inteligentny chłopiec będący synem drwala. Jedynym ratunkiem jest dla niego stan duchowny; właśnie tam próbuje się odnaleźć, aby następnie zbliżyć się do arystokracji i ponownie spaść w przepaść. Jak Stendhal opisuje Francję arystokratów? Jako Francję hermetyczną, pełną intryg, zepsucia i manipulantów. Przeciwstawia jej lud prosty, otwarty, inteligentny – lecz z zamkniętymi perspektywami, niemożliwymi do przekroczenia. Jak mówi Boy-Żeleński – “Czerwone i czarne to mundur i sutanna: to dwie Francje – Francja napoleońska i Francja Burbonów, która nastąpiła nagle po tamtej, brutalnie dławiąc rozkołysany w młodych ludziach hymn sławy i czynu”. „Czerwone i czarne” to genialne dzieło, które znacznie wyprzedziło swoją epokę, aby po niedocenieniu przez współczesnych Stendhalowi stać się uznane za arcydzieło, ubóstwiane przez kolejne pokolenia.

Jakub Kalbarczyk

https://www.ksiegarnia.miedzywierszami.pl/czerwone-i-czarne,id98244.html

„Ofiara w środku zimy” – Mons Kallentroft

Do kryminałów podejść miałam parę. Każde z nich kończyło się niepowodzeniem. Ze względu na to, że ostatnio bardzo opuściłam się w czytaniu jakichkolwiek książek nie będących lekturami szkolnymi, postanowiłam nadrobić zaległości. Z gabinetowej biblioteczki rodziców podkradłam więc kilka książek. Moje serce skradł kryminał Monsa Kallentrofta, „Ofiara w środku zimy”. Komisarz Malin Fors prowadzi śledztwo dotyczące okrutnego zabójstwa pewnego mężczyzny. Akcja dzieje się podczas najmroźniejszej od paru lat zimy w szwedzkim mieście. Ofiara, a właściwie jej duch, bierze udział w akcji, wypowiadając się przy poczynaniach w śledztwie oraz komentując kolejne odkrycia. Dość nietypowa narracja nadaje mrocznego klimatu. Wszystkie te elementy stwarzają przerażającą atmosferę. Jednocześnie historia jest niezwykle wciągająca.

Weronika Wajdzik

„Portret Doriana Graya” – Oscar Wilde

W czasie, w którym doskwiera nam przyziemność i monotonia, postanowiłam polecić książkę, której lektura stanowi nie tylko przeniesienie się przez czytelnika do odległych realiów dziewiętnastowiecznego Londynu, ale przede wszystkim wspaniałe doznanie estetyczne.
„Portret Doriana Graya”, najsłynniejsze dzieło kontrowersyjnego Oscara Wilde’a, który mimo bycia ulubieńcem londyńskiej socjety ostatecznie skończył na wygnaniu i w niełasce, opowiada o trzech mężczyznach. Główny bohater, młody, tajemniczy i piękny arystokrata Dorian Gray, poznaje dwóch przyjaciół – malarza Basila Hallwarda oraz ekscentrycznego lorda Henry’ego Wottona. To właśnie Henry zaszczepia w jego umyśle kluczową dla powieści ideę – jedyne, co liczy się w życiu, to młodość i piękno. Ten moment oraz tytułowy obraz przesądza o losach wszystkich trzech bohaterów. Podobnie jak Dorian wkracza w skomplikowaną sieć relacji pozostałych dwóch mężczyzn, tak i czytelnik zostaje poniekąd uwikłany w akcję przez angażujący język autora.
Choć dla części odbiorców to właśnie wysublimowane słownictwo Wilde’a może okazać się wadą, dla mnie było – i jest, ponieważ tej książki nie da się przeczytać tylko raz – zdecydowanie największym źródłem przyjemności z lektury; zarówno w oryginale, jak i w przekładzie [polecam tłumaczenie Marii Feldmanowej]. Dziewiętnastowieczny Londyn ukazuje się jednocześnie jak mityczne miejsce, pełne absurdalnego piękna i rozkoszy, a jednocześnie jest mocno osadzony w swoich ponurych realiach historycznych. Czujemy wraz z bohaterami zapach wszystkich kwiatów w ogrodzie Basila, podziwiamy urodę samego Doriana, zaznajemy przyjemności bali dekadentów, jednocześnie zmuszeni do konfrontacji z kluczowym pytaniem, wielokrotnie będącym przedmiotem debat postaci – czy piękno i młodość zawsze oznacza dobro?

Helena Burdzińska

„Nielegalni” – Vincent V. Severski

W kwarantannie łatwo o nudę – dlatego polecam wam powieść o agentach polskiego wywiadu autorstwa Vincenta V. Severskiego ,, Nielegalni”. Pomoże ona wam na chwilę zapomnieć o pełnym rutyny świecie i poczuć się jak tytułowi ,,nielegałowie”, czyli agenci działający pod przykrywką, realizujący specjalne zadania za granicą. Głównymi bohaterami są szpiedzy Agencji Wywiadu pracujący w elitarnym wydziale Q. Ich dowódcą jest Konrad Wolski, który powraca z bliskiego wschodu po nieudanej akcji , podczas której polski terrorysta islamski – ,,Karol” vel Safir as Salam pozostawał nieuchwytny. Na Konrada i jego przyjaciół czeka już następne zadanie. Będą musieli wziąć udział w grze z rosyjskim wywiadem, której stawką będzie tajne archiwum NKWD z lat czterdziestych. Na szali leżą nowe informacje o zbrodni katyńskiej i stosunki polsko -rosyjskie. Jednak to nie jedyny wątek tej historii. Autor zabiera nas również do Szwecji, Rosji, na Białoruś, a wszystkie te wydarzania przeplatają się z retrospekcjami z czasów II wojny światowej. Wszystko, co dzieje się w tylu różnych miejscach, łączy się i daje wciągająca, trzymającą w napięciu akcję. Jeśli po nią sięgnięcie, poznacie parę wywiadu od kuchni, odwiedzicie wiele miejsc i na pewno chociaż na chwilę zapomnicie o koronawirusie oraz zamknięciu w domach.

Bartosz Bielecki

https://www.ksiegarnia.miedzywierszami.pl/nielegalni,id14710.html

„Rzeźnicy i lekarze” – Lindsey Fitzharris

Wielu z was zapewne już zna poruszające historie współczesnego świata medycyny jak „Będzie bolało” Adama Keya, a część może nawet sięgnęła po polski tekst Pawła Reszki „Mali bogowie”. Jednak ilu z was zna „Rzeźników i lekarzy”? Fascynująca książka, w której znajdują się cokolwiek makabryczne obrazy, z pewnością zainteresuje liczne grupy czytelników, o ile odważą się zajrzeć do jej wnętrza. Sięgając po tę pozycję, stajemy się świadkami wielkiej rewolucji w dziejach medycyny, zmiany, która wstrząsnęła ówczesnym światem i znacząco wpłynęła na współczesny. Mierzymy się z problemem, który dręczył ludzi od renesansu, wzbudzając tak wielkie zniesmaczenie u znanego wszystkim Jean-Jacquesa Rousseau, że opisał je wśród swoich tekstów. Nawet u czytelnika lektura powodować może skuteczniej dreszcze niż niejeden thriller. Bo jak inaczej reagować na opis wielowiekowych praktyk operacji bez znieczulenia i odkażania narzędzi? „Rzeźnicy” są zjawiskową relacją historycznego przełomu, jakim w XIX wieku okazało się zastosowanie pierwszych form anestezji oraz odkrycie powiązania między wielokrotnym użyciem nieoczyszczonych przyborów chirurgicznych, powstałych w ten sposób infekcji i w ich konsekwencji tak częstej w czasach wiktoriańskich śmierci pacjenta. Choć w opisanych czasach widowiskiem były rzadkie ze względu na nie wielką skuteczność operacje, to dla czytelnika prawdziwym pokazem jest walka Josepha Listera o znalezienie sposobu na przenoszone zarazki, a następnie o uznanie jego badań nad drobnoustrojami i antyseptycznego systemu.

Poznając w tym wyjątkowym utworze realia, które obecnie zdają się nie wyobrażalne, czytelnik całkowicie zatapia się w tamtych czasach, doświadcza autentycznych emocji i odkrywając dotąd nieznane, a niemniej interesujące, oblicze historii. Całość przekazana jest przystępnym językiem zrozumiałym nawet dla kompletnego laika, dzięki czemu treść pojawia się w zasięgu odbiorcy zapewniając znakomite wypełnienie monotonnie spędzanych godzin. Rozsiądź się zatem wygodnie, gdyż miejsce w pierwszym rzędzie sali operacyjnej (i wielu innych miejsc) już czeka na odważnych świadków wielkiej zmiany.

Zuzia Piórkowska

„Małe życie” – Hanya Yanagihara

„Małe życie” to niewątpliwie jedna z najgłośniejszych powieści zeszłej dekady. Od swojego wydania budzi skrajne emocje i gromadzi zarówno rzesze wiernych fanów, jak i zagorzałych krytyków. Hanya Yanagihara opowiada historię czwórki przyjaciół i ich skomplikowanych relacji przez lata. Chociaż początkowo fabuła może wydawać się prosta i stereotypowa, autorka szybko nadaje jej niespotykaną głębię. Powoli odkrywamy nowe wątki i przeszłość postaci. Liczne retrospekcje oraz zmiany punktu widzenia umożliwiają nam utożsamienie się z nimi, zrozumienie ich myśli i punktu widzenia. Widzimy najgorsze, subiektywne przemyślenia bohaterów, ale poznajemy również ich tło, nic nie pozostaje bez przyczyny. Yanagihara świetnie ukazuje traumę i nieodwracalny wpływ pewnych wydarzeń na psychikę i każdy obszar życia człowieka. Największym atutem jej dzieła jest jednak realistyczne przedstawienie wszelkiego rodzaju relacji międzyludzkich, z całą ich niejednoznacznością i wielowarstwowością. Powieść zahacza o najróżniejsze aspekty życia i wywołuje całą gamę emocji – prawie niemożliwym jest dobrnąć do końca bez uronienia ani jednej łzy. Wiele osób zniechęca jej długość (około 800 stron) oraz niełatwa tematyka. Dlatego uważam, że obecna sytuacja jest idealną okazją aby mimo tego wreszcie po nią sięgnąć i bez pośpiechu pochłonąć całą jej treść i ładunek emocjonalny. Chociaż „Małe życie” może być przez wielu uznane za nudne i zbyt depresyjne, jest w nim wiele piękna, ukrytego w najmniejszych detalach i codziennych sytuacjach. Nie jest to książka, która spodoba się każdemu, ale warto dać jej szansę.

Marta Witkowska

Saga Endera – Orson Scott Card

Z mojej strony chciałabym gorąco polecić „Grę Endera” – powieść z gatunku science-fiction mojego chyba ulubionego autora, Orsona Scotta Carda. Stanowi ona przedmowę do całego cudownego cyklu opisującego z perspektywy pojedynczych bohaterów rozwój ludzkości i ekspansję kosmiczną, dojrzewające społeczeństwa, problemy natury moralnej i politycznej. W pierwszej części poznajemy historię tytułowego Endera, który jako sześciolatek zostaje wysłany do orbitalnej szkoły bojowej, gdzie obok innych uzdolnionych dzieci ma szkolić się na przywódcę wojskowego. Dowiadujemy się o nowym zagrożeniu dla Ziemi, ze strony obcej rasy formidów, która przeprowadziła do tej pory dwie cudem odparte inwazje. Obserwujemy proces szkolenia bohatera i jego przyjaciół, śledzimy jego przedwczesny proces dorastania i mierzenie się z szaleństwem. Równolegle dostajemy równie ciekawą (a w moim odczuciu może i ciekawszą) historię siostry i brata Endera, którym mimo młodego wieku w zaskakujący sposób udaje się wywierać realny wpływ na światową politykę. W swoich powieściach Card opisuje przyszłość w sposób realistyczny i przekonujący, nie traktując czytelnika pobłażliwie. Widać przygotowanie teoretyczne autora, który potrafi jednocześnie przedstawiać ważne wydarzenia na skalę globalną, mechanizmy społeczne, politykę, ale przede wszystkim psychologię i emocje pojedynczego bohatera. Obok imponującego realizmu zawsze mamy do czynienia z intrygującą fabułą, która okazuje się coraz bardziej wielowątkowa w kolejnych częściach sagi i jej spin-offach, a jednocześnie pozostaje spójna i niezmiennie angażująca. Jeżeli cenisz sobie inteligentnych i wielowymiarowych bohaterów, których pokochasz i zrozumiesz, nawet jeśli nie zgadzasz się z tym, co robią, „Gra Endera” jest jedną z tych pozycji, po które powinieneś sięgnąć.

Martyna Kowalak

https://www.bookarest.pl/gra-endera,id131459.html

książki czytali dla Was Natalia Nitras, Bartek Bielecki, Weronika Wajdzik, Martyna Kowalak, Marta Witkowska, Helena Burdzińska, Jakub Kalbarczyk i Zuzia Piórkowska. Wstęp pisała Helena Burdzińska. zdjęcie okładkowe zrobiła Natalia Nitras.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.