Dni wiosny – wspomnienie

Mimo że aktualna temperatura może na to nie wskazywać, w końcu nadeszła długo wyczekiwana wiosna. Odejście zimy dla wielu jest oczywistym powodem do hucznego świętowania – dni stają się coraz dłuższe i nieco mniej szare, a pogoda zazwyczaj zachęca do spędzenia czasu na łonie natury. Nic więc dziwnego, że pierwszy dzień wiosny dla niejednego polskiego ucznia jednoznacznie kojarzy się z dniem wagarowicza, kiedy bez wyrzutów sumienia może zignorować obowiązek szkolny.

Nikt jednak nie wątpi, że Trzynastka nieco wyróżnia na tle innych szkół, co objawia się również podczas obchodzenia przez jej uczniów i nauczycieli niektórych świąt. Warto przypomnieć tutaj na przykład ostatni Dzień Edukacji Narodowej, kiedy każda klasa mogła wyzwolić swoje pokłady kreatywności, pisząc niesamowite opowiadania czy nakręcony z tej samej okazji rok wcześniej Lipdub, który bez wątpienia ubarwił to pozornie nieciekawe święto i przez wielu wspominany jest do dzisiaj z uśmiechem. Dzień Wiosny przez wiele lat również był okazją wyjątkową, której niektórzy wyczekiwali długimi miesiącami. Niestety z powodu zamknięcia szkół zarówno w tym, jak i poprzednim roku nie było nam dane skorzystać z niego w pełni, więc wielu nowszych uczniów nie miało nawet szansy go uświadczyć. Warto więc chociaż spróbować przypomnieć sobie, jak w poprzednich latach wyglądał trzynastkowy Dzień Wiosny.

Przede wszystkim był to dzień, który w pełni zachęcał do zignorowania tradycji dnia wagarowicza i pojawienia się w szkole. Każdego roku planowany był inny motyw, którego nigdy nie dało się przewidzieć. Tego dnia mieliśmy szansę, zupełnie legalnie, włożyć na siebie coś bardziej urozmaiconego niż mundurek szkolny. Nie oznaczało to jednak ubrania czegokolwiek innego – wszyscy uczniowie i nauczyciele na jeden dzień stawali się kimś całkowicie innym. W swojej trzynastkowej karierze miałam przyjemność cofnąć się zarówno do antycznego Rzymu, jak i PRL-u. Ci, którzy za historią jednak nie przepadają, nie mają się jednak o co martwić – był również i motyw filmowy czy, niestety niedoszły, bajkowy. Każda klasa ponadto losowała powszechnie znaną „postać specjalną” i wybierała najlepszą osobę do odegrania tej odpowiedzialnej roli, dzięki czemu na szkolnych korytarzach mogliśmy wpaść na Krzysztofa Krawczyka czy Izabelę Trojanowską. Wymagało to od nas nieco kreatywności i zaangażowania – przerabiana starego prześcieradła na efektowne togi, długich spacerów po sklepach czy wyciągnięcia starych ubrań z dna szafy (prawdopodobnie również i szafy rodziców czy nawet dziadków), ale efekt końcowy bez wątpienia był tego wart.

Lekcje tego dnia były skrócone, ale nie oznaczało to końca Dnia Wiosny, który w pełni rozpoczynał się dopiero po trzeciej godzinie. Choć dzisiaj wydaje się to nieco niewyobrażalne, cała szkoła zbierała się w sali gimnastycznej. Może było trochę ciasno i niektórzy spóźnieni musieli stać, bo nie udało im się znaleźć miejsca do siedzenia na podłodze, ale to też miało pewien urok – wielu z nas nie znało się wzajemnie, a w tamtym momencie dało się poczuć pewną więź z ludźmi, których wcześniej tylko nieświadomie mijaliśmy na korytarzach. Ale Dzień Wiosny nie polegał na siedzeniu w jednym miejscu i nic nie robieniu – wręcz przeciwnie, tego dnia mieliśmy szansę na całkowite zapomnienie o szkolnej rutynie i wzięcie udziału w różnych, czasami nieco szalonych, konkurencjach. Każda klasa wybierała najlepszych (albo po prostu chętnych) kandydatów do jednej z nich, aby jak najlepiej zaprezentowali swe zdolności. A konkurencji było wiele i każdy mógł znaleźć coś dla siebie – quizy tematyczne dla tych bardziej oczytanych i muzyczne dla osłuchanych, odtwarzanie najróżniejszych scenek dla aspirujących aktorów, gry zręcznościowe związane z aktualnym motywem, a nawet gry, które można by określić terenowymi, polegające na bieganiu po całej szkole i wykonywaniu określonych zadań.

W Dniu Wiosny w Trzynastce punktem kulminacyjnym było jednak to, co następowało po długiej przerwie obiadowej, która jednak po tak wyczerpujących konkurencjach była konieczna. Wszyscy uczniowie i nauczyciele ponownie zbierali się w sali gimnastycznej, gdzie wydzielona została część podłogi, która w tamtym momencie przestawała być zwykłą podłogą – stawała się prawdziwą sceną, a nawet wybiegiem modowym. Nasi koledzy ze szkoły, których zadaniem było przeobrażenie się  w „postać specjalną”, stawali się natomiast znanymi piosenkarzami, bogami czy bohaterami filmów i bajek. Najlepsze było jednak to, że dołączali do nich również nauczyciele, żeby razem z nimi wziąć udział w tych fenomenalnych występach i pokazach, a publiczność w tym czasie szalała.

Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku będzie nam dane przeżyć ponownie (albo po raz pierwszy) ten pełnoprawny trzynastkowy Dzień Wiosny, bo jest to chyba jeden z najbardziej barwnych i niecodziennych dni, których możemy uświadczyć w naszej szkole. To co jest w nim najpiękniejsze, to nieprzewidywalność – nigdy nie wiemy, co dokładnie się wydarzy, a dzięki temu doskonale pomaga w chwilowym zapomnieniu o często męczącej rutynie.

Szczęśliwego Pierwszego Dnia Wiosny!

Dni wiosny wspominała dla Was Tatiana Kavetska.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.