“Dziewiczy rejs”, czyli co słychać u pierwszaków

„Spotykajcie się, póki możecie, bo kiedy nie będziecie mogli, to nawet introwertyków to zaboli. Mówię z doświadczenia. Błagam – chodzi o wasze zdrowie psychiczne – ja już go nie mam, więc wy go nie straćcie.”

Pandemia COVID-19 powoli przemija, a my wracamy stopniowo do normalności. Wielu uczniów naszej szkoły straciło na lekcjach zdalnych czas, który miał być niezapomniany. Debiut tegorocznych klas pierwszych zaburzyły kolejne fale zakażeń. Codzienne życie zachwiane zostało kompletnie, a my siedzieliśmy zamknięci w domach na lekcjach zdalnych.

Sytuacja na świecie postawiła ogromne wyzwanie przed przewodniczącymi tych klas. Na pewno nie pomógł jakże krótki czas na integrację z nowymi kolegami i koleżankami. Jednak ku zaskoczeniu wielu osób, klasy nie zdawały się mieć problemów z komunikacją w trakcie lekcji zdalnych.

Dużym czynnikiem wpływającym na stosunki między uczniami było na pewno mieszkanie w bursie. Osobiście mogę powiedzieć, że pomogło mi w nawiązaniu bliższych relacji z wieloma osobami. Rozpoczęte tam znajomości udało nam się utrzymać pomimo pandemii, a wielu z nas nawzajem się odwiedzało i najpewniej będzie robić to dalej.

Przykładem dobrze zintegrowanej klasy jest IB. Dzięki znakomitej pracy ich trójki klasowej, a w szczególności ich charyzmatycznego lidera, udało im się przed powrotem do domów zorganizować naprawdę interesujące spotkania klasowe. Z czasem zaczęły nawet przychodzić na nie osoby z innych klas, a nawet szkół(!).

„Na początku roku chciałem zająć się tą niezintegrowaną częścią klasy. W tym celu, jeszcze przed kwarantanną, organizowaliśmy piątkowe wyjścia na spacery po Błoniach czy Wałach Chrobrego. Po drodze kupowaliśmy słodkości, rozmawialiśmy. Pod koniec tego pierwszego okresu w szkole już wszyscy mieliśmy dobry kontakt. Jest to coś, z czego jestem naprawdę zadowolony jako gospodarz. Spotkania okazały się być tak dobre, że zaczęliśmy zapraszać ludzi z innych klas. To też okazało się sukcesem i zburzyło wiele murów pomiędzy klasami. Zintegrowaliśmy się wyśmienicie.” – Mówi gospodarz IB.

Zgranej klasy nie ma jednak bez pasującego opiekuna. Opinie o nich są wśród nowych uczniów raczej pozytywne. Swojego wychowawcę chwali przewodniczący klasy matematyczno-fizycznej. Zdradził mi, że wszyscy uważają go za niezwykle zaangażowanego, pracowitego, a przede wszystkim ciepłego opiekuna.

„Muszę przyznać, że jest naprawdę dobrym wychowawcą. Zawsze powtarza, że jeżeli czegoś potrzebujemy, wystarczy do niego napisać. Na godzinach wychowawczych często rozmawia z nami nie tylko o tematach stricte szkolnych, co jest miłą odskocznią od spraw codziennych.”

Bardzo ważną, może nieco mniej związaną z pandemią kwestią, były oczekiwania wobec Trzynastki. Bądź co bądź – nasza szkoła niesie za sobą pewną mieszaną w odczuciach reputację. Jak mówi przewodniczący IC, przychodząc tu, stawiał m. in. na poziom nauczania.

„Przy wyborze szkoły stawiałem na poziom nauczania i to jak najbardziej się sprawdziło. Wiedziałem, że jest to najlepsza szkoła w Szczecinie, oraz że ma pewnie swoje zasady. Nie spodziewałem się jednak, że atmosfera będzie tak luźna. Świetnie zintegrowałem się zarówno ze swoją klasą, jak i z uczniami innych. Myślę, że Trzynastka spełniła moje oczekiwania – nie mam na co narzekać. Bardzo mi się tu podoba.”

Nauczyciele naszej szkoły i ich dokonania są już często tematem trzynastkowych legend ulicznych. Nie przeszkodziło to jednak naszym uczniom w lepszym poznaniu niektórych z nich. Przewodnicząca IA zdradza, że klasa humanistyczna bardzo doceniła możliwość swobodniejszego porozmawiania z kadrą nauczycielską.

„Chyba większość naszej klasy uważa, że nauczyciele są bardzo w porządku i często da się z nimi porozmawiać, jak równy z równym, na wiele tematów.”

Na temat ostatniego roku można myśleć na dwa sposoby. Ktoś myślący bardziej negatywnie powie, że zmarnowaliśmy na kanapach i w łóżkach cenne miesiące. Jest też ta bardziej pozytywna szkoła, którą ja samemu podążam: nie martwić się o to, co było i spędzić dobrze czas z rówieśnikami. Przytoczę trafny cytat z Mitu Syzyfa:

„Trzeba wyobrazić sobie Syzyfa szczęśliwego.”

Mam nadzieję, że i wam udało się odnaleźć w te kilka tygodni szczęście.

Pierwszej klasy doświadczał dla was Jakub Szymczak.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.