Stan wojenny we wspomnieniach

40 lat temu komunistyczne władze wprowadziły stan wojenny, który zapisał się na kartach historii jako okres pacyfikacji Solidarności oraz przejęcia władzy przez grupę wojskowych z generałem Wojciechem Jaruzelskim na czele. W celu przybliżenia i upamiętnienia tamtych wydarzeń nasz redaktor Bartek Bielecki opisał dla Was wspomnienia nauczycieli z naszej szkoły z czasów stanu wojennego.

Od rana w niedzielę 13 grudnia nie nadawano programów telewizyjnych. Ku zaskoczeniu wszystkich nie wyemitowano popularnego programu dla dzieci Teleranek. Zamiast niego na ekranach telewizorów pojawił się generał Wojciech Jaruzelski, który w wojskowym mundurze ogłaszał wprowadzenie stanu wojennego. Pani Magdalena Jasiewicz, która miała wtedy cztery lata, mówi: ,,Pamiętam, że zamiast Teleranka leciał ciągle Jaruzelski”. ,,Śnieżący” telewizor zapamiętał również Pan Andrzej Lindner, wówczas uczeń szkoły podstawowej.

Historyk mówi też,  że tego dnia ,,czuć było strach i grozę”. Podobne odczucia utkwiły w pamięci Pani Beaty Bogdańskiej. Myślała wtedy, że ,,wszyscy pojadą na wojnę”. ,,Do mojej mamy przyszła zapłakana sąsiadka i mówiła, że jest wojna. Jak włączyliśmy telewizor okazało się, że nie zaatakowano nas wcale z zewnątrz, tylko Jaruzelski napadł na obywateli” – opowiada Pan Jerzy Szawdzianiec, który dzień wcześniej wrócił z licealnej wycieczki szkolnej. Inaczej ten dzień wyglądał z perspektywy pani dyrektor Jolanty Koniecznej, przebywającej  akurat na zamku w Oleśnicy, gdzie odbywało się szkolenie dla komendantów hufców ZHP (Pani Konieczna była najmłodszą komendantką w kraju). Wspomina, że gdy otworzyła okiennice, wypadł na nią żołnierz i warknął: ,,zamknij to okno”. ,,Potem nie mogliśmy przez dwa dni opuścić Oleśnicy, gdzie znajdował się skład broni. Gdy wracaliśmy, prawie na każdej stacji żołnierz sprawdzał dowody osobiste pasażerów” – dodaje Pani Dyrektor.

Kilka dni później – w rocznicę wydarzeń grudniowych z 1970 roku – Pan Szawdzianiec udał się wraz z innymi przed bramę Stoczni Szczecińskiej, aby oddać hołd poległym. Opowiada, że wtedy po raz pierwszy poczuł, czym jest stan wojenny. ,,Wszędzie stały zasieki, plac przed Stocznią otoczony był wojskiem. Żołnierze mierzyli karabinami w stronę ludzi. Szczególnie odważne były kobiety, które pluły na plastikowe tarcze prawie dwumetrowych karków z ZOMO”.

W czasie stanu wojennego wprowadzono wiele ograniczeń oraz znacznie zawężono zakres swobód obywatelskich, które i tak w PRL-u istniały tylko na papierze. Tuż po jego ogłoszeniu zamknięto szkoły, o czym mówi Pani Bogdańska: ,, Trochę się z tego powodu ucieszyłam, bo okazało się, że nie muszę pisać sprawdzianu z Quo Vadis”.  Wprowadzono również godzinę policyjną, wiele zakładów pracy zmilitaryzowano, a władza rozprawiała się z Solidarnością. Jak mówi Pan Szawdzianiec, święta w grudniu 1981 roku były inne.  Kilka wycinków rzeczywistości stanu wojennego do dziś pamięta polonista Jerzy Wojcieszak, który mówi, że jako dziecku, trudno było mu zrozumieć zaistniałą sytuację. Szczególnie frapujące były dla niego niektóre sformułowania językowe używane przez dorosłych. Konsternację wywoływało w nim, gdy mówiono, że kogoś ,,zawinięto do suki” (czyli zatrzymano; suka – wóz do przewożenia więźniów) za brak przepustki podczas godziny policyjnej. Pan Wojcieszak zapamiętał również, że prezenterzy Dziennika Telewizyjnego zaczęli występować w mundurach. ,,A tak ogólnie to dużo niepokoju. W domu pojawiły się grubsze zasłony, a mama zwracała mi uwagę, żebym nie podchodził do okien i nie zaglądał tam, gdzie pali się światło” – dodaje Pan Wojcieszak. Pan Lindner zauważa, że inaczej stan wojenny wyglądał w dużych miastach, w których rozgrywała się sytuacja polityczna, a inaczej w małych miejscowościach, gdzie ,,wysłali pewnie jakiegoś żołnierza, który marzłpatrolując ulice i ogrzewał się przy koksowniku”. Pan Szawdzianiec wspomina, że w tych czasach enklawą wolności był dla niego Kościół: ,, Po mszach za ojczyznę, na które przychodziło wiele osób, przy wyjściu czekały oddziały ZOMO”. Nauczyciel mówi też o manifestacjach, które odbywały się przy okazji obchodów rocznic narodowych, podczas których dochodziło do starć między Milicją a protestującymi.

Pytany dzisiaj, czym dla niego jest stan wojenny, Pan Lindner odpowiada: ,,nierozliczoną zbrodnią”. Wspomina też, że w jego trakcie wiele osób, w tym około 10 000 działaczy Solidarności, zostało internowanych. Historyk nie zgadza się również z tezą, że stan wojenny został wprowadzony, aby uchronić kraj przed interwencją radziecką. Pan Szawdzianiec twierdzi za to, że: ,,Właśnie z doświadczenia stanu wojennego bierze się to, że dzisiaj szanuję naszą wolność i na przykład chodzę na wybory”. Dodaje też, że ze względu na pamięć o tamtych wydarzeniach, w każdą rocznicę ustawia zapaloną świeczkę w oknie.

Wspomnienia z okresu stanu wojennego zebrał dla was Bartek Bielecki

Zdjęcie: Demonstracja w Warszawie 3 maja 1982 r. W głębi szpaler milicjantów stoi w poprzek ul. Krakowskie Przedmieście. Zbiory Archiwum IPN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.