Jestem, kim jestem


Czwartego kwietnia kończy się Międzynarodowy Tydzień Świadomości Autyzmu. Jest to przypadłość, o której mimo wszystko wciąż mało wiadomo. Osób na spektrum jest wiele – około jeden procent populacji, a wiele z nich (w tym ja) chodzi właśnie do Trzynastki. ASD (ang. autism spectrum disorder) to spektrum zaburzeń rozwojowych na tle neurologicznym. Oznacza to, że mózgi osób na spektrum, lub neuroróżnorodnych są okablowane w sposób inny niż osób neurotypowych. Hipotez, dlaczego się tak dzieje jest wiele, a naukowcy dalej zastanawiają się nad dokładną przyczyną. Przejawia się to na wielu aspektach codziennego życia typowego autystyka, lecz jedną, zbieżną u niemalże każdego z nich są problemy z komunikacją. Samemu często przyłapuję się na mówieniu rzeczy okropnie niemiłych nie wiedząc, że w ogóle takie są. Nie umiem także nawiązywać swobodnie kontaktu wzrokowego, jestem wrażliwy na niektóre bodźce, a kiedy odczuwam silniejsze emocje to pocieram ręce, macham nimi, albo tupię nogą. Znam także ludzi, którzy są niewrażliwie szczerzy, mówią w specyficzny sposób, lub przejawiają się u nich dziesiątki innych możliwych kombinacji symptomów.
Z wadami przychodzi też wiele zalet. Osoby na spektrum najczęściej myślą na sposób równie ekscentryczny, w jaki się zachowują. Z racji na losowość różnic w połączeniach w mózgu nie da się powiedzieć dokładnie na jaki sposób, lecz będzie on w zasadniczy sposób różnił się od tego typowego. W moim przypadku, autyzm pozwala mi na dość swobodne przełączanie się pomiędzy kontemplowaniem nad małymi detalami, a oglądaniem wszystkiego z daleka. Mam też bardzo dobrą pamięć, więc mogę pozwalać sobie na nieprzerywanie rozmyślania zapisywaniem czegokolwiek na papier, gdyż mogę sobie coś najzwyczajniej odłożyć na bok. Przydaje mi się to bardzo, kiedy oddaję się mojej pasji – filozofii, oraz bardzo łatwe jest dla mnie rozumienie i przyswajanie języków. Do innych, ciekawych zdolności zaliczyć można także możliwość przybrania najbardziej pokerowego wyrazu twarzy, jaki jest możliwy, lub zainteresowania się w losowym momencie czymś naprawdę specyficznym (ot, chociażby, fizyką kwantową).
Nie należy zapominać jednak, że koniec końców autyzm jest formą niepełnosprawności. Z racji na to, że świat nie jest stworzony specjalnie z myślą o takich osobach, napotyka ich wiele wyzwań podobnych w swojej naturze do tych, z którymi zmagają się osoby z astmą, czy które utraciły kończynę. Nie pomaga również wszechobecny ableizm, wzmagany faktem, że ASD jest niepełnosprawnością ukrytą – niewidoczną gołym okiem i uważaną przez wielu jako mniej ważną od tych widocznych. Nie zawsze jest to coś zamierzonego oczywiście, a nieświadomy czyjejś diagnozy nauczyciel nie staje się automatycznie kimś złym za skarcenie ucznia za wiercenie się. Prawdziwy problem pojawia się wtedy, kiedy ten sam człowiek, uświadomiony o niepełnosprawności ucznia, dalej jest na niego za nią zły.
Świat osób z autyzmem to świat pełen absurdu, niezrozumiałych konwenansów (mówienie na zdrowie, kiedy ktoś kichnie), dziwnych zwyczajów (ścielenie łózka, pomimo faktu, że będzie się w nim leżeć po powrocie do domu), oraz trudności w interakcjach z innymi. Wielu autystyków, w tym ja, maskuje codziennie swoje zachowania, ze strachu, że uchodziłyby za zbyt denerwujące dla innych. Są także narażeni w większym stopniu od osób neurotypowych na pojawienie się u nich chorób psychicznych, mają większe szanse na bycie w przyszłości bezrobotnymi, rzadziej znajdują w życiu miłość i przyjaźń. To egzystencja z zasianym u fundamentów cierpieniem, lecz nie oznacza to, że każdy z nas musi tak skończyć. Wszystkie te trudności są w ogóle faktem jedynie dlatego, bo przez ciągłe poniżanie i zniechęcanie do bycia sobą nie możemy żyć tak, jak chcemy.
Moja własna droga, która zaczęła się trzy lata temu (i w wielu aspektach trwa po dziś dzień) oparta jest tak naprawdę o jedno: stanięcie przed samym sobą i stwierdzenie, że jestem kim jestem. Urodziłem się taki i nie mogę tego zmienić. Søren Kierkegaard powiedział kiedyś, że najczęstszą formą rozpaczy jest niebycie sobą. Chciałbym, aby każda czytająca to osoba z autyzmem, niezależnie czy jedynie to w sobie podejrzewa, czy ma faktyczną diagnozę znalazła w sobie tę siłę i żyła dalej. Buntujmy się bólom, które spotykają nas na co dzień i szczęśliwi żyjmy w zgodzie ze sobą.

Raz na zawsze, b ą d ź m y, k i m j e s t e ś m y.

O byciu tym kim się jest pisał dla was Kuba Szymczak

Zdjęcie: Tęczowy symbol nieskończoności odzwierciedla różnorodność spektrum autyzmu.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Mhm pisze:

    Piękny artykuł, bardzo dojrzały. Cieszę się, Kuba, że pracujesz nad sobą i starasz się być, kim jesteś.

    Marzeniem byłby świat, w którym każdy jest, kim jest. Szkoda, że niestety w większości tak nie jest.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.